środa, 28 stycznia 2009

Iran poczeka, Maroko przywita...Sahara Zachodnia przyjmie...

Wywiad z żoną Kapuścińskiego z Dużego Formatu: "Najważniejsze były klucze. Ojej, klucze! Klucze! - wołał przed wyjazdem. Zabierał klucze od mieszkania, pakował do walizki. Muszę wiedzieć - mówił - że mam dokąd wrócić"...
Czas, czas, czas... Gdy jeździsz bez ograniczeń jest nieważny... Dwa dni tutaj, trzy tam. Powrót jutro, pojutrze, za tydzień... Miejsca, ludzie... Wolność... Jednak i krzepiąca w chwilach zwątpienia świadomość, że jest coś do czego się wraca...
Tym razem mamy tylko dwa tygodnie... Iran padł w przedbiegach... Charge nie pokryłby naszego niedosytu po 10 dniach na miejscu... No ale w końcu miał być wyjazd narciarski... Sprawdzimy firnowe pola pod Toubkalem w Maroku... Pilsko skutecznie skarbowało nasze ślizgi sprzęt pożyczymy więc na miejscu... A potem Sahara Zachodnia...

Moje poprzednie zdjęcia stamtąd już nie pachną tak jakbym chciał...





Brak komentarzy: